Vinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.x

 

Stałe wydarzenia

NIEDZIELA:
Nabożeństwo
godz. 11.00

W KAŻDY PIĄTEK o godz. 18.00 odbywają się spotkania modlitewno - muzyczne. Serdecznie wszystkich zapraszamy.

 Spotkania dla kobiet - Zawieszone do odwołania

 

ZAJĘCIA KREATYWNE - zawieszone do odwołania

 

Słowo Boże

Nie bójcie się, wytrwajcie, a zobaczycie pomoc Pana, której udzieli wam dzisiaj.

2 Moj. 14,13

Módlmy się

  • o rozwój naszej społeczności
  • o dobre realcje w małżeństwach
  • o nasze dzieci i młodzież
  • o uzdrowienie chorych i cierpiących
  • o błogosławieństwo dla naszego miasta

Kawiarenka

Po każdym nabożeństwie zapraszamy do rozmowy przy kawie, herbacie i ciastku.

Po niedzielnym obiedzie, zjedzonym w rodzinnym gronie, wypowiadam często słowa: „Dziękuję za królewski obiad”. Domownicy zdążyli się już do tego przyzwyczaić, więc nie zwracają na to szczególnej uwagi. Rzecz jasna, taka pochwała kierowana jest do tych, którzy przygotowali te wszystkie smaczne potrawy i stanowiąc swego rodzaju komplement zawsze będzie mile odbierana. To sformułowanie zaczerpnąłem z bardzo dawnych czasów dzieciństwa, kiedy to będąc jeszcze małym chłopcem miałem okazję obserwować życie naszej rodziny. Nasze skromne mieszkanie było w tym czasie miejscem odwiedzin wielu ludzi. Często wracając ze szkoły zastawałem w domu kogoś z rodziny, ze zboru czy chociażby znajomego z sąsiedztwa. Mama nie wypuszczała nigdy gościa bez poczęstunku. W zależności od pory dnia rozmowa toczyła się przy herbacie z ciastem, obiedzie lub pysznej kanapce. Wtedy nie zastanawiałem się nad tym, ale teraz po latach uświadomiłem sobie, że te wizyty były zawsze lub prawie zawsze nieplanowane. Ot tak po prostu, ktoś przyjechał do miasta coś załatwić i przy okazji wpadł nas odwiedzić. Szczególnie zapamiętałem jednego wujka, który po spożyciu posiłku za każdym razem mówił: „To był królewski obiad”. Teraz, rozmyślając nad tym dochodzę do wniosku, że mama realizowała po prostu w praktyce słowa z Listu do Hebrajczyków 13:2: „Gościnności nie zapominajcie; przez nią bowiem niektórzy, nie wiedząc o tym, aniołów gościli”.

Hamulec, to ważny element bezpieczeństwa podczas poruszania się człowieka w skonstruowanym przez siebie pojeździe. Poczynając od zwykłych sanek, gdzie taką rolę spełniają nogi jadącego, poprzez bardziej zaawansowane technologicznie pojazdy, jak rower lub samochód. Im lepsze osiągi danego pojazdu, tym ważniejsze staje się posiadanie dobrych hamulców. Przykładem może być chociażby bolid Formuły 1, który rozpędza się od 0 – 100 km/h średnio w 3,2 sekundy, a wyhamowuje z prędkości 100 km/h do zera w 2,8 sekundy.

Czy można napisać coś, co nie zostało już kiedyś napisane? Cóż za niedorzeczne pytanie, pomyśli ktoś? Przecież ludzie cały czas tworzą coś nowego, piszą o nowych doznaniach, przeżyciach, wymyślają niestworzone historie, dokonują nowych odkryć na ziemi i w kosmosie. Tak mógłby chyba pomyśleć tylko ktoś niezbyt światły. Co wobec tego zrobić z wypowiedzią człowieka, do którego sam Bóg skierował takie słowa: „Oto daję ci serce mądre i rozumne, że takiego jak ty jeszcze nie było przed tobą i takiego jak ty również po tobie nie będzie” 1 Król. 3:12. Salomon mianowicie, bo o nim mowa powiedział: „... nie ma nic nowego pod słońcem. Czy jest coś, o czym można by powiedzieć: Oto jest coś nowego? Dawno to już było w czasach, które były przed nami.” Kazn. 1:9-10. Ten najmądrzejszy z ludzi musiał przecież zdawać sobie sprawę z tego, że za jego życia pojawiło się wiele rzeczy, których we wcześniejszych wiekach nie było. W jego królestwie nie było kiedyś świątyni, bo powstała w czasie, gdy on panował, nie było bogactwa, przepychu, szacunku i poważania okolicznych narodów a imię Izrael kojarzyło się tylko z jednym, utykającym człowiekiem.

Odnoszę wrażenie, iż ostatnio coraz częściej mamy do czynienia z mniej lub bardziej udanymi próbami zainteresowania tak zwanej opinii publicznej sensacyjnymi wydarzeniami lub informacjami rzekomo niezwykłej wagi. Po pewnym czasie okazuje się jednak najczęściej, że te rewelacje nie miały służyć niczemu innemu, jak tylko odwróceniu uwagi od spraw naprawdę istotnych. Takie działanie stanowi sprytny sposób manipulowania informacją po to, byw międzyczasie mogło wydarzyć się coś, co inicjatorzy tych prowokowanych akcji chcieliby przeprowadzić bez wzbudzania zbytniego rozgłosu. Swoją drogą, zastanawiam się, dlaczego tak chętnie interesujemy się niezliczoną ilością spraw, które z całą pewnością bezpośrednio nas nie dotyczą i tracąc cenny czas roztrząsamy problemy, których rozwiązanie od nas nie zależy? Czy nie dajemy się przypadkiem łapać raz po raz w sidła tak zwanych „tematów zastępczych”?

Należę do ludzi, którzy niechętnie pozbywają się niepotrzebnych, nieużywanych przedmiotów. Ilekroć zabieram się do uporządkowania tej czy innej szuflady bądź szafy, stając przed dylematem czy wyrzucić jakiś stary, nierzadko nawet uszkodzony przedmiot, zawsze wydaje mi się, że może jeszcze kiedyś się przydać. Najczęściej jednak bywa tak, że gdy zaglądam do tej samej szuflady po roku, omiatając wzrokiem znajdujące się tam rzeczy stwierdzam, że większości z nich ostatnio nie używałem. Z bólem serca zabieram się więc za porządki i wynoszę zapełnione najprzeróżniejszymi szpargałami kartony do...piwnicy! Tak, tak! Wcale nie do śmietnika, bo wtedy były by już zupełnie nie do odzyskania a tak, zawsze jeszcze można będzie do nich sięgnąć. Gdy w końcu jednak udaje mi się spojrzeć na sprawę nieco bardziej realnie, okazuje się, że co najmniej 95% wszystkich tych „zbyt cennych, by je wyrzucić przedmiotów” to zwykłe rupiecie. Podejmuję wtedy męską decyzję: zawartość tego kartonu definitywnie wyrzucam!