Vinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.x

 

Stałe wydarzenia

NIEDZIELA:
Nabożeństwo
godz. 11.00

W KAŻDY PIĄTEK o godz. 18.00 odbywają się spotkania modlitewno - muzyczne. Serdecznie wszystkich zapraszamy.

 Spotkania dla kobiet - Zawieszone do odwołania

 

ZAJĘCIA KREATYWNE - zawieszone do odwołania

 

Słowo Boże

Nie bójcie się, wytrwajcie, a zobaczycie pomoc Pana, której udzieli wam dzisiaj.

2 Moj. 14,13

Módlmy się

  • o rozwój naszej społeczności
  • o dobre realcje w małżeństwach
  • o nasze dzieci i młodzież
  • o uzdrowienie chorych i cierpiących
  • o błogosławieństwo dla naszego miasta

Kawiarenka

Po każdym nabożeństwie zapraszamy do rozmowy przy kawie, herbacie i ciastku.

Chciałbym się zastanowić nad tym, co kryje się pod pojęciem „słaby punkt” i czy to, co tym mianem określamy, rzeczywiście nim jest. Wielu ludzi mając świadomość różnego rodzaju skłonności i słabości, próbuje z jednej strony usprawiedliwiać się przed samym sobą z ich istnienia, z drugiej zaś prowadzić swoistą walkę, mającą na celu ich przełamywanie. Jak to zazwyczaj bywa, problem ten dotyczy także naszego duchowego życia i odnosi się do relacji człowieka z Bogiem. Myślę, że na tej płaszczyźnie zasadniczym tematem jest wiara. Można mieć ugruntowaną, czy nawet mocną tak zwaną ogólną wiarę, ale w kwestii poszczególnych jej dziedzin, takich chociażby jak uzdrowienie, napełnienie Duchem Świętym, czy pojmowania zapisów, dotyczących konkretnych Bożych obietnic, wykazywać jednocześnie daleko idącą wstrzemięźliwość, żeby nie powiedzieć słabość.


Problem ten dotyczyć może również tak wydawać by się mogło błahych i przyziemnych dziedzin życia, jak spożywanie posiłków. Okazuje się, że i pierwsi chrześcijanie nie byli wolni od tego rodzaju dylematów, zmuszając niejako apostoła Pawła do zajęcia się tym tematem. Czytamy o tym w Liście do Rzymian 14:2, gdzie stwierdza on: „Jeden wierzy, że może jeść wszystko, słaby zaś jarzynę jada”. Później następuje dłuższy wywód, wyjaśniający, jak należy postępować
w takich sytuacjach, który można by spuentować jednym zdaniem: „A słabego w wierze przyjmujcie, nie wdając się w ocenę jego poglądów”. Rzymian 14:1. Jakże często jednak takie, lub tym podobne „słabości” są powodem odsądzania od przysłowiowej czci i wiary wielu naszych współbraci. Bierze się to prawdopodobnie stąd, że sami uważamy się za takich, którzy mają lepsze poznanie, właściwsze objawienie, mocniejszą wiarę niż większość współwyznawców. Przypowieść Jezusa o źdźble i belce, której morał zaleca nam skontrolowanie najpierw własnego oka wydaje się być tutaj jak najbardziej na miejscu. Przyszło mi na myśl, że być może to jest mój słaby punkt. To ciągłe wytykanie niedoskonałości innych, wypływające – jak ujął to ongiś jeden z moich przyjaciół – z przekonania o własnej krystaliczności. Wszyscy bowiem borykamy się ze słabościami – to nieuniknione – ale istotnym jest to, aby z własnych ukrytych słabości nie czynić atutu, stawiając siebie samego ponad innymi.
Słaby punkt nie dyskwalifikuje. To właśnie myślenie kategoriami zakonu dawałoby do tego podstawy. Wypełniłeś to i tamto – dobrze, ale w tym niestety zawiodłeś, więc jesteś na przegranej pozycji. Nie, Bóg mówi: „To ja za ciebie wykonałem wszystko, ty masz to tylko przyjąć. Biegnij do celu. Każdy dzień masz szansę na to, by stawać się bardziej podobny do mnie, by odrzucać swoje słabości, by czerpać siłę ze mnie”. Apostoł Paweł wyznaje wręcz, że ma problem z wieloma słabymi punktami w swoim życiu, nie czyniąc tego, co chciałby czynić i czyniąc to, czego tak naprawdę nie chce, ale stwierdza jednocześnie, że kiedy jest słaby, wtedy czuje się mocny, bo nie polega na własnej sile, ale na mocy Pana Jezusa Chrystusa, która jest w nim. Jako dzieci Boże posiadamy tę moc, lecz niejednokrotnie potrzebuje ona uaktywnienia. Szatan jest tym, który zna najlepiej nasze słabe punkty. To on skrzętnie i skwapliwie wylicza nam za każdym razem nasze upadki. Nie tylko zresztą nam je wypomina, oskarża nas też nieustannie przed Bogiem. Możemy o tym przeczytać w Księdze Objawienia 12:10.
„I usłyszałem donośny głos w niebie, mówiący: Teraz nastało zbawienie i moc, i panowanie Boga naszego, i władztwo Pomazańca jego, gdyż zrzucony został oskarżyciel braci naszych, który dniem i nocą oskarżał ich przed naszym Bogiem”. Tak działa nieprzyjaciel. Stara się znaleźć słaby punkt po to, by w niego uderzyć. On wie, na co nas „złapać” i wie, gdzie nas najbardziej zaboli. Bóg natomiast, na nasze słabe punkty ma swoje lekarstwo. Jest nim Jego łaska, którą wyraził poprzez swoją miłość do człowieka. „A nadzieja nie zawodzi, bo miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który nam jest dany” – czytamy w Liście do Rzymian 5:5. Jeżeli Boża miłość jest w moim sercu, to obrazowo mogę stwierdzić, że wraz z krwiobiegiem dociera we wszystkie zakamarki mojej istoty, przynosząc ulgę najtajniejszym nawet słabościom.
Psalmista Dawid powiada: „Uchybienia - któż znać może? Ukryte błędy odpuść mi! Także od zuchwałych ustrzeż sługę swego, aby nie panowali nade mną! Wtedy będę doskonały i wolny od wszelkiego grzechu. Niech znajdą upodobanie słowa ust moich i myśli serca mego u ciebie, Panie, Opoko moja i odkupicielu mój!” Psalm 19:13-15.
Tylko Bóg, który ma moc obrócić zło w dobro, a mrok przemienić w poranek, może sprawić, że mój słaby punkt stanie się punktem zwrotnym mojego życia.