Vinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.x

 

Stałe wydarzenia

NIEDZIELA:
Nabożeństwo
godz. 11.00

W KAŻDY PIĄTEK o godz. 18.00 odbywają się spotkania modlitewno - muzyczne. Serdecznie wszystkich zapraszamy.

 Spotkania dla kobiet - Zawieszone do odwołania

 

ZAJĘCIA KREATYWNE - zawieszone do odwołania

 

Słowo Boże

Nie bójcie się, wytrwajcie, a zobaczycie pomoc Pana, której udzieli wam dzisiaj.

2 Moj. 14,13

Módlmy się

  • o rozwój naszej społeczności
  • o dobre realcje w małżeństwach
  • o nasze dzieci i młodzież
  • o uzdrowienie chorych i cierpiących
  • o błogosławieństwo dla naszego miasta

Kawiarenka

Po każdym nabożeństwie zapraszamy do rozmowy przy kawie, herbacie i ciastku.

Powoli traciliśmy wysokość. Choć za oknem panowała zupełna ciemność uczucie ucisku w uszach, towarzyszące zawsze zmianie ciśnienia wskazywało nieomylnie, że zbliżamy się do ziemi. Niebawem z mroku nocy zaczęły się wyłaniać jakieś światła. Zrazu niepozorne, przybierały z czasem określone kształty. Tak. Pod nami było miasto – rozświetlony tysiącami lamp cel naszej podróży.


Gdy kilka godzin temu wsiadaliśmy do samolotu towarzyszyła nam mieszanka uczuć podniecenia i niepewności. Nie był to nasz pierwszy lot, ale zawsze, kiedy człowiek odrywa się od ziemi, zamknięty w czymś na kształt blaszanego pudełka, czuje się trochę nieswojo. Najpierw mocny ryk silników, nabieranie prędkości, później dziób ostro w górę i lot na wysokości kilkunastu kilometrów. W zasadzie przebiegał już teraz spokojnie. Nasze myśli to wybiegały naprzód, starając się przewidzieć powodzenie tej podróży, to znów wracały do tych, których zostawiliśmy w domu.
Każda wyprawa, zwłaszcza ta podniebnym szlakiem skłania do refleksji. Tematem tych refleksji może być życie, przemijanie, wieczność. Ano właśnie: czy te pojęcia da się ze sobą pogodzić? Skoro coś jest przemijające, to nie może być jednocześnie wieczne. To oczywiste, ale jak rozróżnić te dwie kwestie? Sięgając do Biblii znajduję proste wytłumaczenie: „...To bowiem, co widzialne, przemija, to zaś, co niewidzialne, trwa wiecznie”. 2 Koryntian 4:18 (BT). Zaczynam odnosić to do siebie: ja – widzialny – przemijam. Ja – niewidzialny, czyli mój duch jest wieczny. Oczywiście będzie on kiedyś przyodziany w inne, nieskazitelne ciało. Jezus widzialny – ten, który przyszedł na świat w Betlejem, żył na ziemi dwa tysiące lat temu, wykonał dzieło zbawienia ludzkości – zniknął. Ale jako niewidzialny żyje. I to nie tylko dzięki temu, że pewnego dnia zmartwychwstał, lecz dlatego, że jest wieczny! On zawsze był, jest i będzie, bo na tym polega istota Boga. Niesamowite, wręcz niemożliwe do pojęcia. Tak, bo do tego potrzebna jest wiara. To ona pozwala zobaczyć to, co niewidzialne, wkomponować siebie samego w pojęcie wieczności.
Samolot jest pełny. Wokół nas ludzie zdają się nie przejmować zbytnio samym lotem. Jedni spożywają posiłek, inni, korzystając z oferty linii lotniczych robią drobne zakupy, jeszcze inni zatapiają się w lekturze gazety lub książki. Co tak naprawdę zaprząta ich umysły trudno odgadnąć. Z twarzy nie da się wyczytać żadnych głębszych emocji. Nie wiadomo, kto odbywa lot po raz pierwszy
w życiu, a kto korzystał już wcześniej z tego środka komunikacji.
Z pewnością są i tacy, którzy z racji swoich setek „wylatanych” godzin podchodzą do tego kolejnego lotu w sposób rutynowy, traktując go podobnie, jak podróż samochodem. Uświadamiam sobie teraz, że niewiele zapamiętałem z tego co należy robić w przypadku zagrożenia. Na szczęście nie było takiej potrzeby. Jeszcze kilka minut i koła dotykają płyty lotniska. Dzięki Bogu! Udało się.
Pobyt w tym pięknym kraju na południu Europy, to dla nas jak wizyta w raju. O tej porze roku, gdy u nas chłód i zwiędnięte, opadłe liście drzew zwiastują rychłe nadejście zimy, tu spotkaliśmy błękitne, bezchmurne niebo, przyjemne ciepło i roślinność, przypominającą ogród botaniczny. Dominują palmy, ale nie brakuje też krzewów cytrynowych i pomarańczowych pełnych dojrzewających właśnie o tej porze roku owoców. Rajską atmosferę podkreśla fakt, że mamy mnóstwo czasu i żadnych obowiązków. Możemy swobodnie to wszystko podziwiać, spacerować i odpoczywać. Ale czy wszyscy mieszkańcy zachowują się w ten sposób? I czy uświadamiają sobie, że mieszkają w raju? Nie, to tylko przywilej turystów. Ci, którzy żyją tu na co dzień też mają swoje problemy. Chodzą do pracy, lub jej poszukują, uczą się i troskliwie zabiegają o to, by przeżyć kolejny tydzień.
Ta podróż pozwoliła nam zrozumieć, że raj to nie miejsce, to stan ducha, świadomość zaspokojenia i odpocznienia dla człowieka. Raj, to Bóg we mnie,
a ja w Bogu. Uczucie wypełnienia wnętrza miłością, wolnością i prawdą. Uczucie, które można odnaleźć wszędzie.
Z głową pełną wrażeń, aparatem zapełnionym zdjęciami z urokliwych miejsc i nadzieją na spotkanie pozostawionych w kraju bliskich, zmierzaliśmy
w kierunku domu. Wkrótce znów mogliśmy uścisnąć ich dłonie. A Bóg? Bóg był z nami przez cały ten czas. Bo to w Jego ręce powierzyliśmy nasze wszystkie plany. I za to, że nas zachował i błogosławił chcemy oddać Mu chwałę
i dziękczynienie.