Vinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.x

 

Stałe wydarzenia

NIEDZIELA:
Nabożeństwo
godz. 11.00

W KAŻDY PIĄTEK o godz. 18.00 odbywają się spotkania modlitewno - muzyczne. Serdecznie wszystkich zapraszamy.

 Spotkania dla kobiet - Zawieszone do odwołania

 

ZAJĘCIA KREATYWNE - zawieszone do odwołania

 

Słowo Boże

Nie bójcie się, wytrwajcie, a zobaczycie pomoc Pana, której udzieli wam dzisiaj.

2 Moj. 14,13

Módlmy się

  • o rozwój naszej społeczności
  • o dobre realcje w małżeństwach
  • o nasze dzieci i młodzież
  • o uzdrowienie chorych i cierpiących
  • o błogosławieństwo dla naszego miasta

Kawiarenka

Po każdym nabożeństwie zapraszamy do rozmowy przy kawie, herbacie i ciastku.

Kościół Zielonoświątkowy Tychy

 

Nie tak dawno obserwowałem proces gojenia się rany, której nabawiłem się podczas wykonywania prac przydomowych. Doznając tego przykrego urazu musiałem najpierw skupić się na zatamowaniu krwawienia, jako że rana była dość głęboka i niektóre naczynia krwionośne zostały poprzerywane. Podniosłem więc rękę do góry i pośpiesznie udałem się do domu, chcąc przemyć i oczyścić skaleczone miejsce, a potem zabezpieczyć je za pomocą plastra. Kiedy to zrobiłem stwierdziłem, że na tym właściwie moja rola się zakończyła. Po krótkim odpoczynku spokojnie wróciłem do swoich zajęć miałem bowiem przekonanie, że w sprawie mojego zranienia nic więcej nie jestem w stanie zrobić. Resztę pozostawiłem działaniu czasu i... cudownym zdolnościom organizmu do odbudowywania zniszczonych tkanek. Najbardziej nieprzyjemnymi ranami są jednak te, które dotykają tak zwanej sfery duchowej człowieka. Zranione uczucia, urazy psychiczne, czy złamane serca można nieraz leczyć bardzo długo i niestety z reguły z mizernym skutkiem.

Żadna rana, ani cielesna ani duchowa nie lubi być rozdrapywana. Zaczyna się wtedy jątrzyć i bardziej boleć, powodując w najlepszym razie znaczne spowolnienie procesu leczenia, w skrajnych zaś przypadkach prowadzić może nawet do śmierci, poprzez wywołanie ogólnego zakażenia organizmu.
O ile w kwestii dbałości o stan naszego ciała postępujemy na ogół racjonalnie, o tyle w przypadku sfery duchowej niestety nie do końca. Wiem to z własnego doświadczenia. Niejednokrotnie tak „pielęgnowałem” swoje wewnętrzne zranienie, że uzdrowieńcza siła zupełnie nie była w stanie zadziałać.

 A co jest ową cudowną siłą? W Psalmie 147:3 jest napisane: „Pan uzdrawia tych, których serce jest złamane, I zawiązuje ich rany”. A w innym miejscu Pisma Świętego możemy przeczytać podobne, krzepiące słowa: „...spowoduję, że zabliźnią się twoje rany

i uleczę cię z twoich ciosów - mówi Pan - chociaż nazwali cię odrzuconą, o którą nikt się nie troszczy”. Jeremiasz 30:17.
Analizując wydarzenia minionych dni i miesięcy odnajduję w pamięci wiele nieprzyjemnych dla mnie sytuacji. Takich, które stały się powodem mojego zranienia. Ktoś fałszywie mnie oskarżył, ktoś inny zapewniając o swoim do mnie szacunku, jednocześnie potrafił kpić z mojej osoby za moimi plecami. Straciłem przyjaciela, który opacznie zrozumiał moje dobre intencje i uniósł się honorem nie dając sobie niczego wytłumaczyć. Można by powiedzieć: - Jakie to ludzkie, jakie normalne. Żyjemy przecież w takiej rzeczywistości. Nikt nie jest doskonały. Muszę przyznać, że takie tłumaczenie mnie nie uspokaja. Czuję po prostu, że jestem poraniony i krwawię. Często jednak wbrew logice rozdrapując swoje rany balansuję niebezpiecznie na granicy życia i śmierci duchowej.
Tymczasem lekarstwo jest w zasięgu ręki. Cudowną siłą odbudowującą zniszczoną tkankę naszej istoty jest Pan Jezus Chrystus, który dla nas, dla naszego spełnionego życia przeszedł przez dolinę śmierci. Prorok Izajasz opisuje to bardzo wyraziście: „Wzgardzony był i opuszczony przez ludzi, mąż boleści, doświadczony w cierpieniu jak ten, przed którym zakrywa się twarz, wzgardzony tak, że nie zważaliśmy na niego. Lecz on nasze choroby nosił, nasze cierpienia wziął na siebie. A my mniemaliśmy, że jest zraniony, przez Boga zbity
i umęczony. Lecz on zraniony jest za występki nasze, starty za winy nasze. Ukarany został dla naszego zbawienia, a jego ranami jesteśmy uleczeni”. Izajasz 53:3-5. Cóż, jakkolwiek zabrzmi to paradoksalnie, zdradzić może tylko przyjaciel. Wróg tego nigdy nie zrobi, ponieważ z natury rzeczy nikt nie oczekuje od niego wierności i lojalności, której mógłby nie dotrzymać. Ten, który mienił się być przyjacielem Jezusa i deklarował, że nigdy Go nie zawiedzie, w chwili próby zaparł się Go trzykrotnie. Nie tak jednak ma się sprawa z Jezusem. On, który doznał wzgardy i odrzucenia, zranienia fizycznego
i duchowego jest niedoścignionym wzorem przyjaźni, która ma moc uzdrawiania. Autor jednej z pieśni mówi o tym w prosty sposób: „Wśród zazdrości, grzechu, zła, kogo boli rana ma? Któż w potrzebie pomoc da? Tylko Ty, Jezu mój, tylko Ty”.
Istnieje powiedzenie: Lekarz leczy, ale Bóg uzdrawia. Wyraża ono ważną prawdę o cudownym działaniu wszechmogącego Boga. Człowiek może przykładać plastry, lub stosować najróżniejsze maści i dobrze, że to robi, ale tylko Bóg ma moc zabliźnić zranione miejsce i to bez względu na to, czy chodzi o drobne zadrapanie, czy o głęboką ranę. Warto o tym pamiętać po to, by niezwłocznie po każdym przykrym incydencie swoje kroki kierować do Niego. Bo to On, jak nikt inny pragnie naszego dobrego samopoczucia. Przyjaciel może tylko życzyć mi zdrowia, Bóg natomiast po prostu je daje.